„Nauczycielka przedszkola” – czy jest to pismo również dla rodziców?

Napisane przez 30 Paź 2017 w Nauka
Dodaj komentarz

nauczycielka przedszkola pismo rodzicow

 

Podnoszenie kompetencji rodzicielskich jest wymuszane przez samo życie. Ale też często życie je w nas niszczy. Bo tracimy cierpliwość, wiarę we własne siły, poddajemy się złym nawykom, jesteśmy zmęczeni i nieco jakby zużyci. I tak sobie pomyślałam, że może tak jak w każdym zawodzie, nauce i zdobywaniu nowej umiejętności warto byłoby się rozwijać. Najlepiej poprzez czytanie i to może nie tylko serwisów parentingowych. Postanowiłam sięgnąć po literaturę fachową, periodyczną. Żeby nie było wątpliwości – mam wykształcenie przyrodnicze, a kurs pedagogiczny rozpoczęłam wprawdzie z sukcesem, ale szybko też zakończyłam dochodząc do wniosku, że to nie moja droga. Tak więc spojrzenie na nauczanie mam świeże i nieskażone wiedzą nadmierną – żeby nie powiedzieć intuicyjne.

Do zakupu numeru listopadowego miesięcznika Nauczycielka przedszkola skłoniły mnie dwie rzeczy – poważny tytuł, zwiastujący profesjonalizm oraz wpięta w środek wielkoformatowa reprodukcja obrazu Petera Bruegla Zabawy dziecięce. Pomysł zmieszczenia tego 16-wiecznego obrazu uznałam za świetny i nietypowy zarazem dla tej grupy odbiorców. Jak każda „wkładka” ze środka pisma, ma swoje omówienie w tekście, na które składają się krótkie informacje i propozycje zabaw. Plakat z reprodukcją podzielony jest na dwie części – jedna to obraz, a druga to jego wybrane fragmenty w mniejszych prostokątach – do wycięcia. Zabawy dziecięce to zupełnie inna propozycja pod względem estetycznym, świetne ćwiczenie samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków i spostrzegawczości. Samo patrzenie na ten obraz uruchamia proces formułowania myśli, prowokuje powstawanie pytań, których nie wyzwoliłaby umowna grafika o podobnej tematyce. Życzyłabym sobie więcej materiałów tego rodzaju – ja jako rodzic.

 

nauczycielka-przedszkola-miesiecznik-bruegla-zabawy-dzieciece

 

Kolejną treścią, która zasługuje w moim odczuciu na uwagę jest artykuł z działu Psychologia pt. Dobry kontakt z rodzicem. Są w nim poruszone kwestie, skierowane do nauczycieli, ale uważam, że podobną wiedzę powinni posiadać rodzice. Wiadomo, że na styku pedagog i rodzic często iskrzy. Szkoda, bo cele są zbieżne a szwankuje tylko albo – aż, przekonanie o własnej nieomylności, jeśli chodzi o wybór metod na ich osiągnięcie oraz kwestia komunikacji. Tekst zwraca uwagę na delikatność relacji i konieczną ze strony nauczyciela otwartość, a jednocześnie świadomość, że podważanie kompetencji rodzica, pomijając sytuacje skrajne, jest niepożądana. Warto je natomiast docenić, jako że każdy rodzic jest poniekąd najlepszym „specjalistą” od swojego dziecka. Poniekąd, bo zna je z sytuacji domowych i własnej z nim relacji, natomiast nauczyciel widzi funkcjonowanie dziecka w rzeczywistości, o której my jako rodzice mamy z kolei mierne pojęcie. Otwartość, chęć pomocy, ale i umiejętność proszenia o pomoc, traktowania rodziców po partnersku, powinny przynieść pozytywny efekt. Z przyjemnością przeczytałam i wzbogaciłam się o nieprzebrane pokłady empatii w stosunku do wychowawczyni mojej córki.

 

nauczycielka-przedszkola-pieczywo

 

Oprócz kolorowych wkładek dużego formatu, czasopismo oferuje również Ćwiczenia do skopiowania. Upraszczając, są to propozycje ćwiczeń z zakresu przygotowania do pisania. liczenia, plastyczne itp. Moje wrażenie jest takie, że nieco za bardzo przypominają szkolne podręczniki i zawierają zbyt wiele zamkniętych propozycji. Tym samym osadzają dziecko w pewnych ramach i określonej estetyce. Zdaję sobie sprawę, że pismo ma być pomocą dla nauczycieli i gotowe propozycje są na pewno cenione przez taką grupę odbiorców. Niemniej jednak ćwiczenie, w którym dziecko musi odpowiadać na szereg pytań – w tym „podaj imię swojego ulubionego kolegi”, czy powiedz „dlaczego twoja rodzina jest wyjątkowa”, albo „za co lubisz swoją mamę” wydaje mi się być nieco „śliskie” i zbyt indagujące.

 

nauczycielka-przedszkola-cwiczenia

 

I teraz czas na – chyba gwóźdź numeru – Dinozaury. Temat ciekawy, bliski wielu dzieciom no i jakby nie patrzeć – naukowy, mało tego – przyrodniczy. Ucieszyło się moje serce. Mamy tutaj i zabawę tematyczną i elementy matematyki no i plakat. Założenia dobre, ale … dinozaury są rysunkowe. Szczerzą zęby w emocjach, których może nie należy im całkiem odmawiać, ale już zdolności do epatowania nimi wyrazem pyska – jednak tak. Są kolorowe, mogłyby być pierwowzorami przytulanek, bajkowych smoków, jeśli nie przeszkadza komuś ten rodzaj grafiki. Ale o takich dinozaurach paleontologom się nawet nie śniło. Szkoda. Naprawdę uważam, że temat ma ogromny potencjał, ale zabrakło poważnego podejścia do dzieci. Rysowanie tego rodzaju stworzeń, najzwyczajniej pozbawia je szansy na zdobycie rzetelnej wiedzy, mało tego – wprowadza je w błąd. Dinozaury tak nie wyglądały i dziecko, nawet małe, ma prawo do prawdziwej informacji.

 

dinozaury plakat nauczycielka przedszkola

 

dinozaur cwiczenie rysunek

 

Wczoraj moja trzyletnia córka wyjęła z regału Encyklopedię zwierząt świata. Z prawdziwymi zdjęciami i prawdziwymi faktami, adresowaną do dorosłych, ewentualnie młodzieży. Spędziłyśmy nad nią długie minuty, kosztem pójścia spać o właściwej godzinie. To było autentyczne, niczym nie wymuszone, podsycane ciekawością zaangażowanie. Bo obraz, który widziała niósł jakąś treść. Bo nie trzeba jej upraszczać, mało tego – nie można sprowadzać żyjącego świata do uśmiechniętych kolorowych plam. Nie tam, gdzie ma to mieć walor edukacyjny.

Z puntu widzenia rodzica dziecka w wieku przedszkolnym, większość zaproponowanych artykułów i zabaw z Nauczycielki przedszkola ma sens. Nie chciałabym dyskredytować wartości takiego czasopisma, bo jest ona niewątpliwa., Ale to co rzuca się w oczy prawie wszędzie w edukacji ogólnej, plastycznej i muzycznej dzieci to nadmiernie posunięty infantylizm, który jest nie tylko niekonieczny, ale uważam że daleko niepożądany.




# #

Podziel się na Facebooku
Tweetuj
Podziel się na Google+