Bajka o mysiej rodzinie, Michael Bond

Napisane przez 14 Wrz 2017 w Książka w pigułce
Dodaj komentarz

książka na dobranoc dla trzylatka czterolatka

 

Ciepłość i bajkowość, mądrość i prostota. Michael Bond, od misia Paddingtona, widocznie lubi pisać o zwierzątkach, a ja uwielbiam jego opowieści. Za to, że nie są nadmiernie pokręcone, jakby dziwaczność miała być wyznacznikiem mądrości. Za to, że mówią prostym językiem o bajkowym świecie, który jest osadzony w naszym – znanym. Za to, że pokazuje nam świat, w którym kłopoty są do przezwyciężenia i nie trzeba na nie za bardzo zwracać uwagi. Można się z nich pośmiać, albo żyć pomimo nich. Można sobie wyobrazić, że życie to ciepła bułka i gorąca czekolada, czy co kto tam woli.

Bajkę o mysiej rodzinie przeczytałam i obejrzałam razem z trzylatką. „- Duża ta rodzina.” No duża – mysia w końcu, ale po 13-tym dziecku mama mysz, powiedziała – basta. Dzieci śpią na półkach lalkowego domku w domu hrabiego który, chyba nielegalnie, objęły w posiadanie. Hrabia niespodziewanie domek zabiera i myszy zostają bez ukochanego lokum. Ale życie toczy się dalej, a w rodzinie jest siła. „Wielkie rzeczy często są w małych rozmiarach, Mamciu” – powiedział pan Malutki.

Opowieść toczy się równolegle na obrazkach (Emily Sutton), przekazując nam chwilami więcej jeszcze niż słowo, a na pewno doskonale je uzupełniając. Jest się czemu przyglądać. Książka do przeczytania na raz. Ale wielokrotnie. Chyba tę z biblioteki będę musiała oddać. Niemniej jednak jest to pozycja, którą trzeba mieć na dziecięcej półce. Zobaczcie sami.

 

bajka_o_mysiej_rodzinie_6

 

bajka_o_mysiej_rodzinie_5

 

bajka_o_mysiej_rodzinie_4

 

bajka_o_mysiej_rodzinie_3

 

bajka_o_mysiej_rodzinie_8

 

bajka_o_mysiej_rodzinie_2




Podziel się na Facebooku
Tweetuj
Podziel się na Google+