Ekonomia – to o czym dorośli ci nie mówią czyli analiza rynku dla przyszłych dorosłych

Napisane przez 15 Kwi 2016 w Książki, Nauka
Dodaj komentarz

Ekonomia dla dzieci

 

O ekonomii często wiemy niewiele, choć jest to wiedza o państwie może nie mniej istotna niż historia. Pokolenie dorastające w PRLu może tłumaczyć się tym, że żyło w wypaczonym ekonomicznie, pozbawionym naturalnej dla gatunku ludzkiego (a może nie tylko), systemie gospodarki rynkowej. Podejrzewam, że sporo osób myli podaż z popytem, uważa, że państwo ma własne pieniądze, a na programy socjalne i ochronę interesów niektórych grup zawodowych, po prostu powinno się znaleźć, bo … bo tak. O ile konsumpcja pozostaje w sferze zainteresowań właściwie wszystkich, o tyle mechanizmy gospodarcze i ekonomiczne prawie nikogo nie interesują. A szkoda, bo jedno z drugim ściśle się wiąże i ten brak zainteresowania, w skrajnych przypadkach, może się przekładać na problemy z konsumpcją właśnie. Wiedza ekonomiczna przydaje się nie tylko przy planowaniu swojego prywatnego życia, ale przyszłości narodu, o czym szczególnie przekonujemy się podczas wyborów. I tu dochodzę do sedna sprawy, bo uważam, że zaniedbania dotyczące edukacji ekonomicznej, są często szalenie brzemienne w skutkach (w podwójnym znaczeniu tego słowa patrz program 500+).

 

Ekonomia dla dzieci

 

Ale do rzeczy, bo zapędzając się w ogólnych rozważaniach zbyt długo pomijam fakt, że oto jest, jest! Książka dla dzieci o ekonomii. Być może zdolna choć trochę uzupełnić lukę, która zdecydowanie istnieje w szkole, w dodatku napisana tak, że młody człowiek powinien móc ją przełknąć. Książka ma arcyważne rozdziały o pieniądzach, bankach, podatkach, gospodarce i budżecie domowym i państwowym, a także – o radości – o zakładaniu własnej firmy. To kluczowy rozdział, który może nie nauczy nas kreatywności w tym zakresie, ale da solidne podwaliny do zdroworozsądkowego, zamiast marzycielskiego, podejścia do biznesu.

 

Ekonomia dla dzieci

 

Książka autorstwa Bogusia (!) Janiszewskiego, jest napisana z humorem, nie każdemu musi on odpowiadać, ale jest. Ma krótkie, rzeczowe akapity, nie zalewające zbyt dokładnym roztrząsaniem zagadnień, chwytające sedno sprawy w sposób prosty. Rysunki (Maxa Skowidera) urozmaicają układ graficzny kolorem i komiksowymi wstawkami.

Chętnie poznałabym opinię ekonomistów o tej pozycji, ale moje własne wnioski wskazują, że to jest fajne dla dzieci. A może i dla dorosłych.




# # # #